Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brew dog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brew dog. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 września 2014

Krótko i na temat: Thornbridge, Jaipur

Pomyślałam, że tym razem dla odmiany polecę piwo, które również dziś można spokojnie kupić. Tworzenie wpisów na podstawie starych notatek ma tę wadę, że zdarzają się recenzje produktów sezonowych, które już nie są dostępne i być może nie będą dostępne nigdy (a jeśli już, to w innej formie). Nowe piwa wciąż muszą poczekać, wciąż bowiem nie pijam alkoholu. Powodu, dla którego wieczorami pijam kefir a na komodzie mam grzechotki i pampersy zamiast kolekcji szklanek i kufli domyślić się chyba nietrudno.

Bobas
fot. Kiriwina

niedziela, 9 marca 2014

Psy się nie pogryzły, Nike nie zachwyciła czyli BrewDog - International Arms Race w Ciemną Prawie Noc

Zanim przejdę do nudzenia przypomniało mi się (a raczej ktoś mi przypomniał), że Kraków dorobił się własnego piwnego festiwalu. Harmonogram biesiadny ale to chyba przy takich wydarzeniach normalne; nie wiadomo jeszcze, jakie piwa pojawią się w konkursach ale trzymam kciuki żeby i bliskie memu sercu miasto dorobiło się porządnego festiwalu piwnego. Szkoda, że sama się tam wybrać nie mogę.


środa, 12 lutego 2014

Miodowy likier z piwnym posmakiem (Brew Dog, Dogma)

W strachu, że z okazji zbliżających się Walentynek zostanę zalana powodzią antykomercyjnego, antyamerykańskiego (i w ogóle - anty) jadu bałam się włączyć komputer. Tymczasem do tej pory nie zaatakowały mnie fale narzekań na różową tandetę i banalnych upomnień, że kochać mamy się na co dzień; podobnie zresztą rozczarowały mnie sklepy, w których, poza paroma wyjątkami, próżno szukać serduszek i gołąbków (natknęłam się tylko na promocję seksownej bielizny w Tesco).

W związku z tym karygodnym brakiem zalewu słodyczy i żółci, która zazwyczaj była nań odpowiedzią postanowiłam sięgnąć dziś po coś prawdziwie miodowego. Ale najpierw ważna wiadomość dla fanów polskiego i irlandzkiego piwa.

fot. Kiriwina

piątek, 13 grudnia 2013

Już nie święty, choć jeszcze nie Święta: Saint No More z AleBrowaru i inne piwa świąteczne

Słychać narzekania, że Świąteczny marketing jest przytłaczający, sklepy stroją się bowiem w bombki i światełka już od Wszystkich Świętych: jeszcze nie wyprzedawszy ostatnich zniczy już stawiają na półkach czekoladowe Mikołaje. No cóż, mogę tylko napisać, że bardziej na zachód jest jeszcze gorzej: tu Święta zaczynają się już po Halloween, co oznacza niemal trzy miesiące słuchania kolęd i oglądania sztucznych choinek.

Gingerbread cookies: świąteczne pierniczki
fot. Kiriwina

czwartek, 4 lipca 2013

Iść spać z kurami, wstać z dobrym piwem: Brew Dog, 5 a.m. Saint

Jeśli kilka lat po studiach człowiek jeszcze sobie nie uświadomił, że się starzeje to otoczenie dołoży wszelkich starań, by go w tej kwestii oświecić. Już nawet nie chodzi o to, że na imprezach zamiast wódki, soku z czarnej porzeczki i paczki chipsów pojawiają się koreczki, sałatki, domowe ciasta i wina powyżej 10 zeta za butelkę; ani o listy z ZUSu i dedykowane reklamy dotyczące kredytów hipotecznych. Nawet nie o z przerażeniem odkrywane pierwsze siwe włosy. O nie. Chodzi o godzinę wstawania.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Ja Cię Hardkoram

I... ruuuszyli. Nie, nie chodzi o wyścig F1 (w tym tygodniu żadnego nie było, nawet ja to wiem!), ale o Polaków wyjeżdżających na ten jakże długi weekend. We wszelkiego rodzaju newsach już trąbi się o wypadkach i korkach, poważni panowie policjanci przestrzegają przed jazdą pod wpływem a obywatele złapani na papierosie na poboczu decydują, czy warto było się poświęcać czy też nie bardzo.

Żeby nie było, po odpracowaniu pańszczyzny z początku tygodnia my także ruszymy przed siebie. Gdzie? Ano na piwo. O rezultacie wyprawy po złoty trunek przeczytacie zapewne w kolejnych odcinkach blogowej telenoweli. A na razie wciąż domowo i nieco, znowu, hardcore'owo.

fot. Kiriwina

niedziela, 21 kwietnia 2013

Say hello to Brew Dog

Mam taki nieładny nawyk, że lubię zaglądać w książki i gazety ludziom którzy siedzą obok w komunikacji miejskiej. Jakoś tak strasznie mnie ciekawi, co ktoś czyta choć zdaje sobie sprawę że to niekoniecznie świadczy o człowieku (wszak można czytać coś, co ci się akurat nie podoba ale dopiero zacząłeś albo podświadomie czujesz się w obowiązku mimo wszystko skończyć lekturę).