Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ale browar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ale browar. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 listopada 2013

Stout w wersji ortodoksyjnej (AleBrowar, Ortodox Stout)

Korzystając z okazji, że niedawno miał miejsce międzynarodowy dzień stouta,  postanowiłam przypomnieć inicjatywę AleBrowaru sprzed kilku miesięcy, mianowicie wypuszczone w maju bieżącego roku piwo Ortodox. Cel był szczytny: czysty przedstawiciel stylu, coś dla fanów oryginalnego smaku stouta i dla tych, którzy wobec mody na hybrydy i amerykańskie chmiele nie mieli jeszcze okazji się z nim zetknąć.

fot. Kiriwina

czwartek, 23 maja 2013

Lądowanie po bawarsku: Pinta, AleBrowar, Piwoteka Narodowa - B-Day

Narzekając na kryzys zapominamy, że innym przyszło urodzić się w gorszych czasach. Mimo iż każdy z nas przynajmniej liznął historii i literatury wojennej, rzadko myślimy o tamtych wydarzeniach jako o czymś rzeczywistym, co mogłoby dotyczyć nas, gdobyśmy mieli pecha i urodzili się te kilkadziesiąt lat wcześniej. Ja przynajmniej rzadko o tym myślę.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Jak pić piwo to tylko w Warszawie, w Warszawie...

Warszawa to miasto trudne, to chyba najlepsze określenie jakiego można użyć. Chyba z żadną inną polską miejscowością nie wiąże się tak wiele stereotypów (żadna też chyba nie ma tak nobliwego tradycyjnego "wroga", jakim dla Warszawy rzekomo jest Kraków).

Z jednej strony brzydka i chaotyczna zabudowa (i żadne argumenty o tym, jak wielką część miasta zniszczyła wojna tego nie zmienią) i wysokie ceny, z drugiej - ogromna liczba rozsianych po całym mieście świetnych knajp, klubów i restauracji, mnóstwo wydarzeń kulturalnych, świetna komunikacja. No a ceny w sumie takie jak wszędzie (nie żeby było tanio, po prostu wszędzie jest drogo). 

Krąży taka opinia, że piwna kultura do Warszawy jeszcze nie dotarła. To również mit, bo chociaż tak wyposażonych sklepów jak Piwa i Wody Regionalne nie ma (nb polecam zajrzeć na ich facebooka ze względu na nową szatę graficzną), to są tu i ciekawe knajpy i sklepy z dobrym asortymentem. 

fot. Kiriwina

środa, 20 marca 2013

Lá Fhéile Pádraig

Jakoś nigdy nie udawało mi się trafić na krakowskie imprezy z okazji św. Patryka. Nawet za czasów studenckich  kiedy to największą atrakcją było po prostu zielone piwo (czyli lura ze sztucznym barwnikiem) jakoś zawsze tego dnia nie po drodze było mi do knajpy. Żeby więc podtrzymać tradycję pojechaliśmy na piwo nie 17go, tylko dzień wcześniej. Do Strefy Piwa, gdzie zorganizowana była impreza pod tytułem "Koniczynka tańczy dla mnie" - hasło, które ewidentnie jest dzieckiem internetowej kultury memetyczno-socialmdialnej (jeśli takie karkołomne połączenia słowotwórcze są dozwolone).

Był fajny, koniczynkowy wystrój (napracowali się!), było dużo dobrego piwa. I był Guiness na kranie, a jak:

Guiness, Strefa piwa pub
fot. Kiriwina

poniedziałek, 11 lutego 2013

Piwo roku 2012

Wycieczka do czeskich małych browarów z Piw i Wód Regionalnych - fenomenalna. Relacja - jak tylko uda mi się obrobić zdjęcia.

Przyznam, że zastanawiałam sie nieraz, jak często piwowarzy próbują swoje jeszcze niegotowe produkty. Pewnie, że wszystko o procesie warzenia można znaleźć w sieci: ogromna, wirtualna biblioteka suchych faktów. Ala jak to jest naprawdę, kiedy drożdże cicho i powoli pracują? Nie ma pokusy, aby wszystko odbierać zmysłowo, powąchać, dotknąć, spróbować? A może za bardzo kojarzy mi się to z procesem tworzenia ciasta albo sałatki. W każdym razie Czesi pozwolili nam wypić trochę młodego piwa więc na pewnym etapie produkcji - leżakowania właściwie - próbować można na pewno.

sobota, 19 stycznia 2013

Bursztynowy Chłopiec

Bohaterem, a nawet superbohaterem dzisiejszego wieczoru jest Amber Boy, piwo dzięki któremu po nieudanym (w moim przypadku) eksperymencie z milk stoutem na nowo odkryłam AleBrowar. Początkowo smakowało mi dziwnie i szczerze mówiąc doceniłam je dopiero za drugim albo trzecim razem. Może to problem z nastawieniem?

Zacznijmy od kwestii wizualnych. Mnie osobiście podobają się etykiety AleBrowaru. Czasami przesadzone, ale dowcipne i w stosunkowo spójnym stylu: to się chwali. Amber Boy jest wyjątkowo fajny: superbohater na amerykańską modłę, z wyraźnym brzuszkiem wskazującym na wysokie spożycie piwa, z AleBrowaru zapewne.

Choć Bursztynowy Chłopiec za sprawą kształtu swojej maski bardziej przypomina Zorro, makijażem Jokera, a te paski na kostiumie z daleka budziły skojarzenie z sado-maso, to sama stylistyka pasuje: jest zasłonięta twarz, są rękawiczki (takie jakie miał i Kapitan Ameryka, wykreowany przez Marvel Comics pierwszy chyba superbohater), jest też kombinezon z inicjałem. Pozazdrościć rysownikowi tak udanej pracy.

Amber Boy, Ale Browar, amber ale 
fot. Kiriwina

niedziela, 2 grudnia 2012

Dyniowa mamuśka

Muszę przyznać, że Ale Browar coraz bardziej mnie zaskakuje. Po obrzydliwie słodkim mleku utopionym w stoucie nie spodziewałam się po nich niczego dobrego. Tymczasem Krowa to był tylko kiepski początek dułgiej drogi, prowadzącej przez Amber Boya aż do wspaniałego szczytu o nazwie Rowing Jack. O nim jednak innym razem, bo sezon na pumpkin ale się kończy i niedługo zrobi się świątecznie i śnieżnie, a na Nagą Mamuśkę trzeba będzie poczekać do kolejnego Halloween.

alt
fot. Kiriwina

sobota, 17 listopada 2012

Słodycz prosto od krowy

„Ale” – kolejny polski browar, który postanowił przebojem wejść na rynek. Picie dobrego piwa z małych browarów jest aktualnie w modzie, więc zadanie nie jest łatwe: producenci prześcigają się w ulepszaniu swoich produktów i wymyślaniu nowych, ciekawych propozycji.