Płonna była nadzieja, że po prezentowym szaleństwie trochę przerzedzą się zakupowe ulice i centra handlowe: nastał czas obniżek. Przyznaję, że sama się na to łapię i do szczoteczki do zębów dołożyłam pachnący balsam tylko dlatego, że był w promocji. Ale tak to już jest: co innego wiedzieć, że się nami manipuluje, co innego umieć się owej manipulacji przeciwstawić.
Polska premiera nowego Hobbita za nami, mogę więc już napisać, że widowisko przednie, choć warstwa fabularna znów kuleje. Autorom scenariusza książka Tolkiena najwyraźniej nie przeszkadza; warto jednak wybrać się do kina ze względu na piękno obrazu, wspaniałe sceny ze smokiem (do niedawna myślałam, że został wygenerowany komputerowo, tymczasem to motion capture w wykonaniu Benedicta Cumberbatha) i, przede wszystkim, muzykę. Po raz kolejny postawiono tu na coś nieoczywistego (czy ta piosenka kojarzy się z fantasy?) ale doskonale dobranego do klimatu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 30 grudnia 2013
czwartek, 23 maja 2013
Lądowanie po bawarsku: Pinta, AleBrowar, Piwoteka Narodowa - B-Day
Narzekając na kryzys zapominamy, że innym przyszło urodzić się w gorszych czasach. Mimo iż każdy z nas przynajmniej liznął historii i literatury wojennej, rzadko myślimy o tamtych wydarzeniach jako o czymś rzeczywistym, co mogłoby dotyczyć nas, gdobyśmy mieli pecha i urodzili się te kilkadziesiąt lat wcześniej. Ja przynajmniej rzadko o tym myślę.
sobota, 29 grudnia 2012
Hobgobliny w moim domu
Hobbit. To mógł być taki dobry film. Efekty dopracowane, dopieszczone w najmniejszych szczegółach. Piękna muzyka. Fabuła, którą liczni fani Tolkiena przełkną bez popitki. Jackson chyba za bardzo wsiąkł w ten świat, za bardzo chciał go uczynić realnym i zapomniał, jakie są reguły kina. A nie branie pod uwagę reguł kina skutkuje, niestety, nudą. Nudą straszliwą.
Mam dylemat: ten film wprowadził mnie w klimat, bardzo, bardzo. I nudny był okrutnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)