![]() |
fot. Kiriwina |
Halloweenowe dekoracje obsiadły nawet pobliskie muzeum; po ulicach biegają dzieci przebrane za szkielety i zombie a szyby kawiarni obwieszone są wizerunkami pająków, czaszek i złowieszczo uśmiechniętych dyń. Komercyjny urok tych sympatycznych straszydeł jest daleki od polskiego festiwalu zniczy a nawet od wróżbiarskich Andrzejek. I jest w swoim śmieszno - strasznym klimacie bardzo sympatyczny, choć dla niektórych tubylców zapewne męczący.
Dzisiejsze piwo również jest bardzo jesienne, choć nie jest to, jak można by się spodziewać, pumpkin ale. Aromat i smak Prometeusza przywodzi na myśl właśnie tę porę roku, przez co chyba wiele (choć nie wszystko) można temu produktowi wybaczyć.
fot. Kiriwina |
Reklamujący się hasłem "tworzymy piwny panteon" browar konraktowy Olimp powstał w roku 2013 i do tej pory zdążył wypuścić piwa w kilku ciekawych stylach, między innymi coffee milk stout i american pale ale. Prometeusz to polska wersja india pale ale (o wdzięcznym skrócie PIPA), mutacja znanego stylu z użyciem rodzimych odmian chmielu. Pierwsza warka ponoć nie należała do udanych (co zresztą sprowokowało kolejną dyskusję o wypuszczaniu na rynek piw z wadami technologicznymi, których istnienia producent jest świadomy) i tym bardziej cieszę się, że skosztowałam tego piwa w "nowej wersji".
Etykiety browaru korzystają z łatwych (i dość słabych estetycznie) nawiązań do motywów greckich i sądzę, że Olimp ma tu jeszcze wiele do zrobienia (co jest o tyle ciekawe, że wykonujący je grafik ma w swoim portfolio parę naprawdę niezłych realizacji). W przypadku Prometeusza ciekawym pomysłem jest zalanie kapsla woskiem, co zresztą stworzyło dość nieoczekiwany problem: do jakiego worka na segregowane śmieci należy włożyć taki kapsel?*
fot. Kiriwina |
Prometeusz ma miedzianą barwę, niewielką, szybko znikającą pianę i zapach ziół oraz smażonych na szarlotkę jabłek. To taki piwniczny aromat przetworów, unoszący się nad słoikiem musu do jabłecznika wydobytego z półki z wekami ustawionymi w równe szeregi. Zioła, karmel, dżemy, szarlotka, jesień. Szkoda tylko, że dominują aromaty słodkie, nie chmielowe.
Piwo jest stosunkowo lekkie ale dzięki marynce bardzo goryczkowe, z lekkim posmakiem polskich jabłek w tle. Jest sporo karmelu i mocna, ziołowa, momentami zbyt cierpka gorycz. To już raczej a żucie liści jabłoni. Lekka przesada, choć zapowiadało się nieźle.
fot. Kiriwina |
Warto było spróbować. Trochę z patriotyzmu, trochę z sentymentu dla spokojnej, jabłkowej jesieni ale nie kupiłabym tego piwa po raz drugi.
* Odpowiedź: do żadnego, wosk wrzucamy do odpadów mieszanych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz