Mediolan. Siedlisko sztuki i targowisko próżności i jeszcze tam kilka poetyckich wyrażeń. Sklepy, sklepy, sklepy, na Corso Buenos Aires sieciówki z wielkimi napisami "wyprzedaż", na Corso Venezia Prady i Vivienne Westwoody, marynarki, koszule, torebki. Wiele miejsc przeciętnych i kilka zapierających dech w piersiach, dużo zwiedzania (trafiliśmy akurat na Body Worlds!) a do tego wszystko, co dobre w byciu we Włoszech: pizza, pomarańcze, kawa, sfogliatelle i dobre piwo. Tak tak. Piwo właśnie.
![]() |
| fot. Kiriwina |
