Nie było mnie, przyznaję. Po kilku miesiącach regularnych wpisów znikłam haniebnie z własnego bloga. Oto jednak powracam prosząc czytelników o wybaczenie, na swoje usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że trochę się w międzyczasie działo i absolutnie nie miałam kiedy napisać porządnej notki.
Zacznijmy od tego, że Narzeczony został Mężem. Złamaliśmy przy okazji nie do końca odpowiadającą nam tradycję polskich ślubów i weselisk, bo dla małego grona rodzinnego był tylko obiad a dla znajomych grill z całkiem dobrą reprezentacją piwną (głównie Oto Mata IPA i Odsiecz Wiedeńska, odłożone dla nas w Piwach i Wodach Regionalnych).
