Ja tam się cieszę, że spadł śnieg. Pięknie bije po oczach (przynajmniej póki smog go nie przykrył), w dodatku słońce świeci i wcale nie jest tak zimno. Przyjemnie się szło dzisiaj rano na targ, chociaż mój organizm wczoraj o 22.00 padł jakby ktoś wyłączył wtyczkę, tak o 8.00 rano postanowił już wstać, skutkiem czego w ten rześki poranek pojawiłam się na Placu na Stawach jeszcze przed niektórymi sprzedawcami. Albo też niektórzy postanowili nie wyściubiać jednak nosa z domów. Szkoda.